redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Packard's Club Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.6 (87)
81807   0   1   0   0   33

Recenzje użytkowników

27 reviews with 4 stars

87 reviews

 
(56)
 
(27)
 
(4)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.6
 
4.6  (87)
 
4.7  (87)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
27 rezultat(y) - wyświetlane 6 - 10  
1 2 3 4 5 6  
Sortowanie 
 
Ocena ogólna 
 
3.9
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
3.5

Muzyka jest miodem dla uszu

Społeczność tego portalu jest niesamowita. Tony recenzji, masa postów, rozmów i co najważniejsze pomoc dla żółtodzioba. To moja pierwsza recenzja, więc jestem trochę przejęty.
Czytając recenzję wielu tabacznych produktów doszedłem do wniosku, że w tej branży można zastosować porównanie do muzyki.
Istnieje wiele gatunków, wiele smaków i jeszcze więcej gustów. Każdy lubi co innego.


Disco polo- są zwolennicy, lecz można z pełną pokorą stwierdzić – artystyczne dno.
Można bawić się przy tym na weselu, potańczyć po kieliszku, ale kto by tego słuchał na co dzień ?
Do disco polo tabak zaliczyłbym sporo produktów Poschla – Gawcia, Red Bulla, Ozone Cherry, Lowen Prise’a…

Jest pop – papka która leci w radiu, którą praktycznie każdy zna i kojarzy, przeboje różnych zespołów, niektóre genialne, inne typowo komercyjne.

Jest muzyka alternatywna, rock, metal, muzyka klasyczna…

A Packards Club to taki ambitny pop. Michael Jackson wśród tabak.
Przystępny, popularny, łatwy w odbiorze ale jednak złożony i zachwycający(genialny?)

Na początku byłem zawiedziony. Po recenzjach spodziewałem się czegoś z pogranicza ‘’muzyki klasycznej’’, orgazmu dla nosa.
To nie jest koncert filharmonii, gdzie widownia siedzi dostojnie ubrana, a ze sceny sączą się dźwięki fortepianu, altówki i kontrabasu.
Pomyślałem – taka sobie tabaka… więc o co chodzi tym wszystkim ludziom?

Jednak po pewnym czasie dojrzałem do niej, zachwyciłem się, zrozumiałem.
To nie filharmonia, to jak koncert U2 lub Coldplay, inne doznania, inny wymiar, inne podejście.


Tabakierka urzekająca, piękna w swej prostocie, gustowna głęboka czerwień…
Aromat – owocowy: cytrusy, trochę róży… bardzo uspokajający. Produkt smakujący na przystanku, na imprezie ale również nadający się do wieczornej kontemplacji i chwili odpoczynku.


Polecam każdemu kto zaczyna przygodę z tabaką.Idealna na codzień. Dobra jakość Poschla!

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-paradoks aromatu - prosty ale i złożony
-tabakierka (piękny wygląd)
Minusy Tabaki
-tabakierka(funkcjonalność)
-cena
-mit tabaki idealnej
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Lipiec 14, 2012)
Ocena ogólna 
 
4.2
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Packard's Elite Snuff

Czytałem recenzje, w których przewijał się "cytrusowy aromat" i specjalnie mnie to nie przekonywało. Postanowiłem ją wziąć na próbę przy zakupie większej ilości tabak.

Pierwsze wrażenie wizualne bardzo pozytywne. Bordowa lśniąca tabakiera w nietypowym krztałcie z malowanym złotym napisem Packard's sprawia wrażenie elitarnego produktu, nietypowego. Pojemność również nietypowa 6,5g. Dodatkowo dozownik który spotyka się tu z róznym odbiorem. Moim zdaniem jest to nowatorskie i bardzo dobre rozwiązanie. Suwak na sprężynie wypycha na dłoń okienko napełnione tabaką. Już po paru użyciach nabrałem wprawy w jego obsłudze. Pozwala to dozować każdą ilość, odrobinę lub też pełną porcję. Aby napełnić dozownik trzeba energicznie wstrząsnać tabakierą, początkującym może sprawić to problem, zauważyłem po osbach, które częstowałem. Jednak wprawny tabacznik ogarnie ten skill bez problemu. Dodatkowo okienko dozownika jest przezroczyste dzięki czemu widzimy czy jest napełniony i w jakim stopniu.

Czas zażyć... W nozdrza udeża niesamowicie oryginalny aromat + odświeżający mentol. W żadnym wypadku nie są to owoce, jednak zapewniam że fani owocówek nie będą zwiedzeni. Ja tu czuję róże, słodkie intensywnie pachnace, jakbym wsadził nos w pączek róży nasączony mentolem. Cudowne orzeźwienie bez cienia mdłej nudy i dość długo pozostaje w nosie, nie nudzi się. Zmielenie typowe dla Pöschla, średnie i dość wilgotne, z w pelni nabitego dozownika wypada na dłoń zbity kwadracik. Nie przepadam za tabakami drobno zmielonymi, suchymi wiec dla mnie idealne.

Pozycja obowiązkowa dla każdego tabacznika na codzien jak i od świeta. Gdy podasz kilka tabakier do wyboru a wśród nich Packard's, zdecydowana większość złapie włąsnie za tą:)

EDIT - minęło pół roku, spróbowałem kilku produktów z Bernard Tabak i mój gust uległ zmienie. Packard's Club leży sobie spożywany raz na jakiś czas. Po prostu tabaki mentolowe juz mi nie pasują, na codzien używam aechta lub brasila dopelt.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-niespotykany aromat róży z mentolem
-idealny dozownik zapobiegający wietrzeniu
-elegancka, elitarna tabakiera
-cudowne orzeźwienie bez cienia mdłej nudy
Minusy Tabaki
-za dużo mentolu
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Lipiec 31, 2012)
Ocena ogólna 
 
4.0
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Zespół Pacardsa

Pacard’s Club dotyczy pewne zjawisko – możnaby powiedzieć, że ma własny „klub” i określić to zjawiskiem „Pacardsa”. Nazwa i cały „nurt piątkowania” tego wyrobu pasują do siebie niemal idealnie.
Genezy tego wszystkiego doszukiwali się różni ludzie – nie chodzi o psychologów zajmujących się modą, ani podobnymi zjawiskami. Chodzi mi o tabaczną społeczność.
Podawane powody to cechy… „morfologiczne” i smakowe samej tabaki, a także jej pochodzenie (Poschl Tabak). Do tego dochodzi cena (wysoka!) i ślepe powielanie ocen.
Według mnie… Tabaka jest dobra. Jaka to zaraz opiszę – najpierw warto wspomnieć, że dobrze wpasowuje się w gust polskich tabaczarzy swoimi cechami. Proponuje nową jakość Poschl’owego typu… A w zasadzie ustala i pozostawia w samopas. Porównując Pacards’s Club do Ozony Cherry, Gawith Apricota i ogólnie rzecz biorąc, tzw. „podstawki poschla” łatwo stwierdzić, że to ten sam typ, ale zarazem zupełnie inna jakość.
Cena i opakowanie dopełnia tylko poczucia elitarności i wyjątkowości tej tabaki.
Szkoda tylko, że więcej tak dobrych tabak nie proponuje się ludziom.

Zmielenie typowe dla Poshla – grube i koloru ciemnobrązowego. Możnaby powiedzieć, że jest trochę lepkie – lubi się lepić do samej siebie i do rąk. Nie jest to raczej zaskoczeniem – zna to każdy i większość Polaków przywykła właśnie do tego.
Tabakierka – bura, a w zasadzie bordowa (czerwono – brązowa :) ) „nera”. Z początku wydawała mi się bardziej wątła, niż smukła, ale jest w sam raz. Ładna i poręczna naznaczona przyjemnym dla oka logo.
Problemem jest tutaj pewna innowacja – zdania wobec niej są podzielone. Mam wrażenie, że ludzie, którym odpowiada „smak nowoczesności” skłaniają się ku temu elementowi, a opozycja – nie. Chodzi o dozownik. Rzecz w sumie nie jest wielce istotna, ale według niektórych nieporęczna… A z kolei zdaniem innych właśnie ułatwiająca „dozowanie”. Niekwestionowaną wadą jest to, że tabakiery za pomocą samego dozownika nie da się opróżnić do cna (choć podobno da się ją otworzyć w przeciwieństwie do wielu innych tabakier Poschla – czekam na info w komentarzach).
Jak dla mnie zbędne udziwnienie – ciekawe o ile ona podnosi cenę produktu.
Właśnie… Najtańszy Pacard’s Club (czyli 6,5g) kosztuje 9,50zł (w Internecie nie znalazłem tańszego, niż 9,60zł). Co prawda w porównaniu do Kensingtona (10zł za 7g) jestem nawet zadowolony.
Nie sądzę, żeby był to problem – tabaka to ogólnie tania używka.

Smak – sedno każdej tabaki. Mentol, cytrusy i róża. W porównaniu do „podstawki Poschla” jest to wręcz wyrafinowane. Nie boję się tego określenia mimo, że całokształt jednym słowem opisałbym jako „oranżadkę”.
Czuć, że wszystkie składniki mają lepszą jakość. Mentol jest delikatniejszy i nie przytłacza w takim stopniu – pełni tu rolę „bąbelków”. Cytrusy są lekko złagodzone przez różę, która trochę urozmaica ich jednolity ton.
Całość utrzymuje się w nosie przeciętną długość czasu blednąc trochę – na końcu jest już tylko mentol.
Tytoń? Jaki tytoń, panie…

Całość nie powala, ale tworzy miłą, wyraźną, lekką kompozycję. Dobra odskocznia i miła odmiana dla nosa. Warto się zapoznać z tym produktem – dla miłośników Poschla na pewno będzie to numer jeden.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- orzeźwiająca
- lekka
- smaczna
- tabakiera z dozownikiem
- Poschl lepszej jakości
Minusy Tabaki
- tabakiera z dozownikiem
- cena
- nie powala
- powielony "pomysł" w wersji "ekskluzywnej".
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Luty 12, 2014)
Ocena ogólna 
 
4.2
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Ekskluzywność połowiczna

Jedna z najpiękniejszych tabakierek jakie widziałem i jakie posiadam w swojej kolekcji. Wielu narzeka na dozownik. Fakt, nie jest on zbyt praktyczny i czasem trzeba trochę popukać w tabakierę, aby szufladka zapełniła się w całości, ale dla mnie nie jest to minus. Plus należy się za pomysł, bowiem Pöschl stworzył coś niepowtarzalnego. Wymierzone ilości "cegiełek" tabaki są według mnie odpowiedniej wielkości, ale to akurat jest kwestia względna, bo przecież każdy zażywa różnej wielkości kopczyki. Tak więc kwestia opakowania jest dla mnie jasna - piękne wykonanie, tabakierka o lekkim zabarwieniu ekskluzywnym, nadruk również ładnie się prezentuje. Małe problemy z dozowaniem nie przysłaniają zalet, choć osobiście wolałbym tradycyjną zatyczkę, ale tak jest przynajmniej oryginalnie. Zresztą parę manualnych ćwiczeń przed zażyciem z pewnością nie zaszkodzi:)

Packard's Club jest tabaką o typowo pöschlowskiej konsystencji - średnia wilgotność i zmielenie. Dla mnie niemal idealna (choć wolę "angliki"), proszek zatrzymuje się w nozdrzach, roztaczając dany aromat, pozwalając nam cieszyć się nim jak najdłużej (w tym przypadku dość długo).

A z czym mamy tu do czynienia odnośnie aromatu? Chyba po tylu recenzjach nikt nie ma co do tego wątpliwości. Mentol i cytrusy grają w tym niemieckim spektaklu pierwszoplanowe role. Mentol uderza w śluzówki dość mocno na samym początku, ale wespół ze wspomnianym już cytrusowym posmakiem. Wyobraźmy sobie upalny dzień, a my trzymamy w dłoni szklankę zapełnioną po brzegi cytrynową lemoniadą z dużą ilością kostek lodu. Spragnieni, wychylamy duży łyk napoju. Na początku odczuwamy silne ukłucie chłodu, niemalże ból połączony z orzeźwieniem, po czym nastaje chwila, gdy możemy delektować się właściwym smakiem. Z Packard's Club jest podobnie. Jednak w tabace Pöschla kwaskowatość cytrusów jest zarazem lekko cukierkowa, ale nie mdląca. Choć na dłuższą metę potrafi takowa być, tak że nie polecam jej do codziennego stosowania po kilka razy. Jeśli zażyjemy ją raz na jakiś czas, wtedy z pewnością docenimy jej walory. Wielu pisało o jej zaletach ujawniających się po dłuższym czasie leżakowania. Będę musiał na to poczekać, bo w chwili gdy piszę te słowa, mój egzemplarz jest w miarę świeży. Podejrzewam, że kwestia jest podobna jak w przypadku Honey Menthol WoSa. Pożyjemy, zażyjemy, zobaczymy. Wspominano też o aromacie róży, ja póki co się go nie doszukałem, ale Bóg mi świadkiem, będę szukał, choćbym miał pokaleczyć się kolcami. Jeśli chodzi o tytoń, to nie ujawnia on swego oblicza zbyt wyraźnie.

edit: Po kilku miesiącach mogę podzielić się nowymi spostrzeżeniami. Tabaka przeleżała trochę, ciut zwietrzała, zyskała nieco inne oblicze. Mentol spuścił z tonu, nie wita już uderzeniem, choć nadal jest, wyciszony, skromny. Cytrusy nadal przyjemnie łechcą nozdrza, może już nie z tym początkowym pazurem i kolorytem, ale nadal radują. Podobnie jak Nitzo, dopiero po czasie mogłem cieszyć się aromatem róży, który na początku gdzieś mi umykał, a może raczej nie mógł się przedrzeć. Teraz jestem pewien - róża jest i ma się dobrze. Miłe odkrycie. Czas pomógł również tytoniowi wyjrzeć zza węgła, czujemy ten surowy charakter. Tabaka trochę "dorosła" i "spoważniała"... ale to nadal Packard's Club. Ot, taka mała metamorfoza, skalpel czasu.

Reasumując, cóż ja mogę powiedzieć... Cenię sobie produkty Pöschla (oczywiście nie wszystkie) i nie będę się z tym krył. Packard's przez wielu wychwalany pod niebiosa, może i słusznie, ale według mnie czegoś tu zabrakło, może głębi, może cytrusy są zbyt kwaskowate, może słodycz jest zbyt nużąca na dłuższą metę... a może po prostu się czepiam. Mimo wszystko uważam ten produkt za tabakę solidną, dość przemyślaną w swej prostocie, orzeźwiającą, ubraną w ekskluzywną szatę. Produkt godny polecenia dla tabaczarzy ceniących sobie owocowe, orzeźwiające aromaty w akompaniamencie mentolu, a niekoniecznie stricte tytoniowe tabaki. Ja jestem z niej zadowolony - świetnie smakuje, a tabakierka niezmiernie cieszy oko. Jeden z najbardziej charakterystycznych produktów ze stajni Pöschla. I tak już chyba zostanie po wsze czasy...

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Wyraźny aromat cytrusów
- Ukryta róża
- Orzeźwienie
- Jedyna w swoim rodzaju tabakierka
- Trwałość aromatu
Minusy Tabaki
- Cena
- Dla niektórych - przekombinowany dozownik
- Nie do codziennego zażywania
- Może trochę zbyt nachalny mentol
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Listopad 19, 2011)
danieltomczyk000
Ocena ogólna 
 
4.2
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Złoty środek

Długo przymierzałem się do recenzji tej tabaki. Ciężko dodać coś więcej zważywszy za liczbę słów, które o niej już napisano, więc postanowiłem pokazać na czym polega jej fenomen i czemu jest to jedna z moich ulubionych tabak i jedna z najlepszych jakie można dziś kupić. Zacznę od tego, że jej pozycja na szczycie rankingu jest całkowicie zasłużona, mimo pojawiających się różnych głosów na ten temat. Test przeprowadziłem po dłuższej przerwie, aby wyczuć możliwie najwięcej niuansów, w które ta tabaka jest tak bogata.


Zapach (przed wciągnięciem)
Wyczuwam przede wszystkim mentol i odrobinę cytrusów, ale określiłbym je raczej jako owoce. Lekko kwaśny, bez wyczuwalnego zapachu tytoniu.

Sypkość
Tabaka średnio sypka, idealny stosunek sypkości do wilgotności.

Wilgotność
Jak na tabakę niemiecką, co najwyżej średnio wilgotna, niezbyt mokra.

Barwa
Żywa, średnibrąz.

Opakowanie
Jak przystało na Pöschl'a tabakiera wykonana profesjonalnie, elegancka, sprawia wrażenie wytrzymałej. Bardzo praktyczny dozownik.

Smak
Ze względu na obfitość różnych smaków, które niektórym sprawiają problem w tej tabace, postanowiłem podzielić smak z uwagi na czas:

- początek (pierwsze 10 s):
Pierwsze doznania są silne. Czuję mocne, chłodne, mentolowe uderzenie. Stopniowo słabnące w sile.

-środek (pierwsza 1 min):
Powoli z pod mentolowego płaszcza wyłania się cytrusowy smak z delikatną nuta przypraw korzennych.

-koniec (do 0,5 h):
Choć powyżej jest napisane koniec, to dla mnie i dla wielu to dopiero początek. Zanika właściwy smak mentolu, wyraźny staje się wątek cytrusów i w końcu róży (aby poczuć ją lepiej tabaka powinna odstać swoje, co zresztą było opisane wcześniej; moja 3 miesiące). Po około 15 min daje się wyczuć jeszcze jakiś minimalny wątek czegoś innego, ale nie wiem czy uda mi się zdefiniować to coś przed końcem opakowania :)

Moc
Tabaka o średniej mocy.


Ostateczne wnioski
Jest to tabaka posiadająca niezwykłą głębię i gamę smaków. Jest nieprzeciętna, zrównoważona, doskonale skomponowana, "złoty środek" został zachowany, co jest trudne, ale Pöschl'owi się udało. Intrygująca. Jedna z lepszych tabak na rynku.



Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
bogaty, nieprzeciętny smak
alternatywa dla plastikowych, sztucznych smakowo owocówek
zrównoważenie doznań, "złoty środek"
bardzo dobre opakowanie

Minusy Tabaki
niezwykle skomplikowana, może sprawiać kłopoty w ocenie smaku dla początkujących
tego mentolu jest trochę za dużo
aby uzyskać pełną paletę doznań należy sporo odczekać
tabaka dość droga
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
27 rezultat(y) - wyświetlane 6 - 10  
1 2 3 4 5 6