redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Szczegóły recenzji

 
Viking Spear
The Viking
by Nitzo     Luty 06, 2012    
(Updated: Październik 14, 2012)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Drwina z dwóch mięt

Historia lubi drwić - to prawda niezbywalna i powszechna. Spójrzmy na związki wyrazowe: ironia losu, przewrotność, wyrok itd. Historia jest też nieprzewidywalna. To najokrutniejsza ze znanych mi dam.

Tym razem zadrwiła okrutnie z wikinga, przedstawiając go jako rogacza. Z tym stereotypem nie sposób już walczyć, ale może to i dobrze, niech kojarzy się wiking z rogami, z grozą i z niebezpieczeństwem, bo takie różne demoniczno-barbarzyńskie konotacje rogi właśnie wywołują. A więc dobrze, wiking jest groźny, co jeszcze?

Posiada włócznię. Jestem pod ogromnym wrażeniem nazwy tej tabaki, którą uważam za chwyt marketingowy genialny w swej prostocie. Włócznia wikinga. Łał. Aż chce się zażyć i zakosztować tej brutalnej mocy, bo włócznia to w końcu instrument do przelewania krwi.

Moc jest. Tabaka oparta na ciemnym, dość drobnym i wilgotnym tytoniu, podobnym do viking dark (choć znacznie mniej aromatycznym i słabszym). Zaryzykuję nawet i powiem, że baza jest niemal identyczna jak w Wild Duck od SG. W ogóle podejrzewam, że za wikingami stoi właśnie SG - te same puszki i podobne bazy tytoniowe. Pewności wprawdzie nie mam, ale na tym przecież polega wspomniane ryzyko.

Otwieram tabakierkę. Duża, 25-cio gramowa pucha, jak już wspominałem identyczna jak w SG, z jedną tylko różnicą, że łatwiej dobrać się do tabaki. Nie trzeba jej podważać żadnymi nożami, scyzorykami, ani monetami, co cieszy - wszystkie moje duże SG całe są porysowane i zniszczone od pierwszych prób otworzenia. Z drugiej strony jednak szkoda; porysowany i zabliźniony wiking to dopiero groza.

Pachnie intensywnie miętą w typie spearmint. Delikatnie i harmonijnie. Zza mięty przebija się jeszcze aromat słodkiego, palonego tytoniu i coś gorzkiego. Ową gorycz da się zidentyfikować dopiero po zażyciu. Jest to druga mięta, tym razem ostra, pieprzowa, znów bardzo podobna w smaku do tej z Dzikiej kaczki. Czuć ją dosłownie wszędzie, z każdym oddechem drażni miło podniebienie i przełyk.

Po pierwszym zażyciu Włócznia Wikinga wydawała mi się podle podobna do kaczki. Uważałem nawet, że Viking Spear to Kaczka zepsuta. Kto dodał tej łagodnej mięty? - mówiłem - wszystko zepsute, wszystko. I jak to się zwykle okazuje po czasie, myliłem się. VSpear szturmem wdarł się na moją listę przebojów. Wdarł się na nią z brutalnością i bezkompromisowością właściwą dawnym Nordykom. Toporem wyciął konkurencję i kazał nosić się przy sobie. Efektem takiego noszenia było spałaszowanie ok 20 g tej tabaki w 3 tygodnie. Trudno się od Włóczni oderwać. Jest to propozycja dla osób znudzonych perfumowanymi proszkami, dla osób które chcą poczuć moc i uderzenie intensywnego aromatu. Mięty trwają, przekrzykują się wzajemnie, jedna próbuje odebrać głos drugiej. Potem wkracza tytoń, który mówi: sza! Ścina te mięty toporem, przebija włócznią, nabija głowy na pale. Dopiero tytoń w tej tabace okazuje się prawdziwym wikingiem. Słodkawy, palony, podobny do tego z Dzikiej Kaczki, czy Elmo's Reserve, zbliżony do VDark, choć jak już pisałem - znacznie słabszy i stonowany dodatkowo łagodną miętą.

Włócznia to tabaka niejasna i dwuznaczna. Od pierwszych zażyć zastanawiam się, czy tylko świetna, czy już genialna. Nie wiem, wciąż nie wiem i podejrzewam, że jeszcze długo nie będę wiedział. Uczucia te zwalczają się we mnie jak dwie mięty w opisywanym wikingu. Raz dominuje jedna, raz druga. Co więc mam w tej sytuacji powiedzieć? Też nie wiem. Wiem tylko jedno: ta tabaka to walka. Polecam.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ dwuznaczność, doskonałość kompozycji
+ PUSZKA
+ NAZWA
+ wszystko
Minusy Tabaki
- niektórych może drażnić podobieństwo do SG Wild Duck. Mnie nie drażni.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 

Komentarze

4 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 4  
 
Sortowanie 
 
To write a comment please register or
Bullet Napisane przez Bullet
Październik 14, 2012
Wszystko spoko,do Dzikiej kaczki można trochę porównać,tylko w moim przypadku odczucia są troszkę inne bo moim zdaniem mięta w Viking Spear jest dużo mniej intensywna i mniej dzika(naturalna) i jest mocno przytłoczona aromatem szlachetnego tytoniu,a potem rzeczywiście tytoń bardzo się wybija i ścina jej aromat co super opisałeś(ująłeś),za to plus.
W odpowiedzi na wcześniejszy komentarz

Pfeifer Napisane przez Pfeifer
Październik 14, 2012
Moim zdaniem dzikość mięty w Kaczce wynika z zastosowania mięty dzikiej i pieprzowej, w VSpear natomiast dominuje ta łagodna, w typie spearmint, znana np z gum orbit. W obu przypadkach są to jednak naturalne aromaty.
Bullet Napisane przez Bullet
Październik 14, 2012
Oczywiście,że tak ale miałem przyjemność wąchania dzikiej mięty pieprzowej,takiej z nad rzeki i dzika kaczka naprawdę bardzo dobrze odzwierciedla jej zapach a Viking taki bardziej gumowy,ale znakomity...
Ego Napisane przez Ego
Październik 14, 2012
Świetna recka. Już wiem, co kupie w najbliższym czasie :)
4 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 4