redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Western Glory Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.8 (12)
19272   0   1   0   0   5

Recenzje użytkowników

12 reviews

 
(10)
 
(2)
3 stars
 
(0)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.8
 
4.9  (12)
 
4.6  (12)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
12 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3  
Sortowanie 
 
(Updated: Sierpień 28, 2013)
Ocena ogólna 
 
4.8
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Tabaczny geniusz.

Nie należę do ludzi strachliwych czy płochliwych, ale mam wrażenie że cel, który sobie obrałem przerasta mnie.
Tym celem jest recenzja majstersztyku sztuki tabacznej jakim niewątpliwie jest Western Glory - tabaka stworzona przez znaną i cenioną w tytoniowym świecie firmę jaką jest Gawith Hoggarth.

Tutaj mógłbym zamieścić tysiąc pochwał na temat Western Glory, mógłbym napisać że była to ulubiona tabaka Winstona Churchilla i przytoczyć multum argumentów dla obrony swego stanowiska.
Nie zrobię tego jednak - Ci, którzy nie próbowali nigdy omawianego produktu najzwyczajniej w świecie nie zrozumieją mego stanowiska, ba! Byliby gotowi pomyśleć że popadam w przesadę i wyolbrzymiam fakty!
Zaś Ci, którzy próbowali Western Glory w pełni rozumieją to co chcę nieudolnie przekazać albowiem zdają sobie sprawę z piękna tej angielskiej tabaki.

Dość jednak rozwodzenia się nad geniuszem, przejdę do rzeczy.
Western Glory to tabaka, charakteryzująca się drobnym zmieleniem - gdzieniegdzie tylko trafiają się w niej większe (acz wciąż drobne) kawałeczki tytoniu, które byłyby zapewne niezauważalne gdyby nie to że wyróżniają się swą żółtą barwą na tle ciemnobrązowego pyłu. Całość jest sucha, osobom nienawykłym do podobnej konsystencji zalecam by zaczynali od mniejszych dawek - WG potrafi zakręcić w nosie, dodam że jest to jedna z niewielu tabak po których zdarza się mi kichnąć.
Aromat?
Ten jest wspaniały - prosty, ale jego pomysł i wykonanie sprawiają że Western Glory stało się klasyką wśród tabak, którą należy stawiać obok produktów takich jak Kendal Brown czy Best SP.
Dominującą nutą zapachową jest tytoń - tylko tyle i aż tyle. Prawdziwy, ostry, męski tytoń łagodzony przez delikatny aromat kwiatów, które to cały czas pozostają z boku, "grają drugie skrzypce".
Jakie to kwiaty? Nie wiem, nie umiem tego określić - mogę tylko z całą pewnością stwierdzić że nie uświadczymy tu róży czy fiołka. Zapewniam też że wypadają one naturalnie, nie ma mowy, o tym by nasze nosy wypełniły się zapachem mydła bądź perfumerii. Możecie mi zaufać.
Jak widać nie przesadzałem pisząc, o "prostym aromacie", ale niech to Was nie zwiedzie! Słowa niestety nie oddadzą tego co czujemy w nosie. Ta tabaka jest po prostu "prawdziwa" - nie stara się ukryć pod chemicznym aromatem kiepskiego tytoniu, nie ma tu też partactwa, które należałoby schować pod warstwą mentolu.
Spróbujcie, z pewnością nie pożałujecie.

Rzecz, o tabakierce.
Pamiętam że kiedyś napisałem że etykietki widniejące na opakowaniach tabak Gawith Hoggarth są idealnie nijakie - ot nie rażą ani nie zachwycają.
Przyznam że po dłuższym czasie obcowania z wyrobami angielskiej firmy etykietki nabrały pewnego uroku (wypływa to zapewne z sentymentu) - zacząłem lubić te żółto-białe naklejki, które nie zachwycają ilością detali - z drugiej strony doskonale spełniają one swą rolę informacyjną.
Tabakierki mieszczące dziesięć gram używki są plastikowe, otwierane na górną uszczelkę - solidne i szczelne, acz nie wolne od wad.
Niestety, ale drobne zmielenie tabaki nie pasuje do opakowania - kończy się to często tak że miast oczekiwanej niewielkiej kupki proszku na naszą rękę trafia istna lawina".
Albo się do tego przyzwyczaimy i będziemy ostrożniejsi w dozowaniu albo szybko poszukamy alternatywnego opakowania.
Osobiście wolałbym gdyby producent pomyślał, o puszkach bądź tabakierkach na boczny suwak, ale to tylko luźna uwaga z mojej strony - nic nie wskazuje by producent rozważał zmianę tabakierek.

Recenzja dobiegła końca.
Nie chciałem uciekać się do kwiecistych metafor i mam wrażenie że był to z mojej strony błąd. Obawiam się że inaczej nie da się przekazać zalet tej tabaki.
To może tak na koniec, jedno podniosłe zdanie?
"Ta tabaka jest niczym prawda, która rozświetla mrok fałszu."


Chyba jednak przesadziłem.


Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-Lekcja tabacznej historii w najlepszym wydaniu.
-Piękny, a zarazem zaskakująco prosty aromat.
-Tabaka, która mnie oczarowała.
Minusy Tabaki
-Wypisywania plusów i minusów produktu strasznie nie lubię; wszak wszystko jest w recenzji.
-Brak minusów (poza zgłoszonymi już zażaleniami co do tabakierki); mógłbym oczywiście napisać coś w stylu "ta tabaka nie posmakuje każdemu", ale wyszedłem z założenia że skoro i tak wiadomym jest że nie zadowoli się wszystkich to dlaczego miałbym się tym przejmować?
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Pomnik

Wiktoriańska Anglia. Świat za którym ogarnia mnie nostalgia niewysłowiona. Kulturowy tygiel we wspaniały sposób łączący kolonialną egzotykę z europejską tradycją. Z królewską tradycją. Świat dżentelmenów i ich sztywnych zasad, a wreszcie świat tego, z czym stereotypowa Anglia nam się kojarzy. Potęga zachodniego świata, jego ekspansja i asymilowanie obcych kultur. Tak patrzę na Western Glory - jak na pomnik. Wśród tabak jest kilka takich pomników, a każdy nie mniej wyjątkowy.

Szkoccy żołnierze idą linią, cienką i czerwoną, grają kobzy, dudni bębęn dobosza. Pierwszy szereg klęka, mierzy i wypala z muszkietów. Zapach prochu. W zupełnie innym miejscu świata kilkupokładowe liniowce suną przez ocean - wiatr, zatęchłe drewno okrętu. Są jeszcze więźniowie na australijskich pustkowiach, śnieżna Kanada, tropikalne Indochiny, piaszczysty Egipt. Potęga, chwała i cudowność. Tym wszystkim jest Western Glory. Tabaka nietuzinkowa i złożona. Wehikuł czasu przenoszący nas w wiele miejsc historii na raz. Jesteśmy świadkami narodzin, rozwkitu i upadku. Western Glory to dzieło geniuszu, iskry bożej i pracy pokoleń, które ją dopieszczały. Nie na darmo rozmiłował się w niej Winston Churchil - to tabaka szlachetna, w żadnym wypadku dla początkujących, którzy mogli by jej nie zrozumieć. Należy jej oddać należyty szacunek.

Poliaromatyczna, lecz daleko jej do przesady. Każda nuta zapachowa, każdy smak ma swoje własne, niepowtarzalne miejsce. Niezmienne i niezbędne. To doskonałe wyważenie świadczy o jej jakości. A jakie ma w sobie aromaty? O swoich skojarzeniach już napisałem. Bardzo drobno zmielony tytoń okraszony cytrusami, ale nie nachalnymi, a stanowiącymi jedynie trudno wyczuwalny dodatek. Drewniany, ziemisty aromat kojarzący mi się z wilgotnym drewnem, odrobina dymnu. Da się też wyczuć wyraźną sandałową nutę i kwiaty - ale kwiaty nieokreślone - o bardzo złożonym aromacie, przypominającym Sandalwood od WoSa albo GH.

Jak i w innych GH wątpliwości budzi we mnie tylko tabakierka. Plastykowa, zamykana przy pomocy gumowej zaślepki, złota z papierową etykietką, niestety taką samą dla wszystkich produktów firmy. Tabakiera składa się z dwóch połówek połączonych zatrzaskiem, przez co lubi się rozchodzić i gubić pewne ilości tabaki. Posiada też zbyt duży moim zdaniem otwór, dozowanie odpowiednich ilości drobnej tabaki może więc sprawić problem.

Western Glory niewątpliwie jest dziełem wybitnym i wielkim, wymagającym od tabaczarza dużo doświadczenia i cierpliwości. Cierpliwość popłaca. Warto się z tą tabaką zapoznać, uważam to nawet za obowiązek. Przy kazdym zażyciu aromaty trwają i trwają, a my możemy robić to, co lubimy najbardziej - rozdzielać poszczególne nuty aromatyczne i upajać się nimi w nieskończoność. A najlepsze jest to, że precezyjnie nie da się ich rozdzielić. Tabaka do celebrowania, nigdy do zażywania w pędzie. Tabaka cierpliwa i wyjątkowa. Ideał.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ perfekcyjnie skomponowany aromat
+ nigdy się nie nudzi
Minusy Tabaki
- nie sposób zażywać jej na co dzień
- tabakierka
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Styczeń 29, 2012)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Faworyt Lwa Albionu.

Western Glory- ulubiona tabaka Winstona Churchila, nie wypada nie znać, więc skuszony świetnymi opiniami niezwłocznie zakupiłem, miałem nadzieję ,że niniejsza tabak zrekompensuje niedosyt jaki pozostawiły po sobie GH Strawberry i GH Cinammon. Nie spodziewałem się ,że okaże się tak dobra, ba, że wpisze się na stałe do pierwszej 10 mojej tabaczanej listy wszechczasów. Z całą pewnością jest to produkt wybitny, nawet nie jedna z najlepszych tabak GH (próbowałem tylko około 10), ale jedna z najlepszych tabak angielskich (próbowałem kilkudziesięciu). Niewątpliwie może budzić skojarzenia z glorią zachodniego świata, z podobojami Wielkiej Brytanii, z jej dominium, z jej koloniami, z samym Lwem Albionu wreszcie (Winston Churchil). Western Glory jest niczym manifest dawno minionych dziejów, których nie da się zapomnieć, które na stałe wpisały się do historii europejskiej cywilizacji. Jednak pomimo tych skojarzeń z angielskością, czy też brytyjskością jest prawie zaprzeczeniem stereotypowej tabaki angielskiej. A i owszem jest sucha, jest drobno zmielona, jednak jest ciemna, niejednorodna i ma bardzo długotrwały aromat. Proszek jest ciemnobrązowej barwy, z jaśniejszymi, wręcz szarawi akcentami. Konsystencja powoduje odruch kichania, nawet u osób, które mają dość długi tabaczany staż... APSIK!

Aromat wprost cudowny, urzekający, dla jednego będzie to aromat rustykalny, obraz angielskiej wsi, skojarzenia innego tabaczarza powędrują w stronę posiadłości Windsorów. Jednego absolutnie nie można powiedzieć o tejże tabace- mianowicie ,że jest płaska i monoaromatyczna, Co to, to nie! Byłem zaskoczony dla jak wielu aromatów, dla jak wielu wspomnień czy skojarzeń wektorem jest ten ciemny tytoń. Przy czym muszę wspomnieć ,że owa bogata baza aromatyczna zmienia się z dnia na dzień. Zawsze jest odczuwalna wysokiej jakości baza aromatyczna, jednak inne zapachy na zmianę obejmują prym, by za kila dni spaść z piedestału i ustąpić miejsca innym. Aromat tej tabaki bywa oględnie opisywany jako tytoniowy. Tak jest zgadza się, ale oprócz tego można odczuć cytrusy, nutę perfumowaną czy też zapach, który mnie osobiście kojarzy się ze słodem. Nie potrafię opisać szczegółowo każdego z poszczególnych aromatów, to trzeba poczuć. Jak wspominałem najwazniejsza i najbardziej trwała jest nuta tytoniowa, nuta ciekawa i niebanalna. Budząca skojarzenia z Wosami Best Dark i Kendal Brown. Faktycznie może przypominać zapachem spaloną słońcem, pyłową glebę, ale takie porównanie nie do końca opisze tą arcyciekawą bazę tytoniową. Aromat cytrusowy w żadnym razie nie jest nachalny, raz jest bardziej wyczuwalny, raz mniej, jednak bez wątpienia lekko zgorzknia nam tę tabakę. Kolega Pablo82 zasugerował obecność posmaku drzewa cedrowego, jestem w stanie zgodzić się z tym spostrzeżeniem, jednak ja odbieram to nieco inaczej. Dla mnie to dębowy posmak charakterystyczny dla Whisky, być może dodano tu również odrobinkę drzewa sandałowego (podobieństwo do Sandalwood tego samego producenta). Grzechem byłoby nie wspomnieć o delikatnym aromacie kwiatowym, a właściwie o całym bukiecie wielokwiatowym. Szkoda ,że tak rzadko mam okazję obcować z tak złożonymi wyrobami tabaczanymi. Niewątpliwie Western Glory to tabaka wybitna, skłaniająca do przemyśleń. Nadaje się na dzień powszedni jak i też od święta. Jest to tabaka dość mocna, w senie fizycznego oddziaływania na śluzówkę, nie jest jednak bogata w nikotynę.

O tabakierach GH napisano już wiele. Niewątpliwie są poprostu ładne. Forma prostopadłościanu znana z Poeschlowskiego Loewen Prise'a, powleczona złotym, lusterkowym lakierem. Na tabakierze żółto-biała naklejka z nawą firmy, nazwą aromatu i ostrzeżeniem. Prosto i gustownie. Tabakierkę oczywiście da się otworzyć. Jedyną wadą tabakiery jest to ,że ma dość duży otwór do dozowania, co w przypadku produktów GH może skończyć się wysypaniem sporej kupki tabaki na dłoń. Ja nie miałem problemów z zażywaniem WG bezpośrednio z dłoni, jednak oczywiście można zażywać też szczyptą.

P O L E C A M
BARDZO P O L E C A M.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-Wielowątkowy, niebanalny aromat
-Świetny tytoń
-Forma tabaki
-Tabakierka
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Luty 03, 2013)
Ocena ogólna 
 
4.8
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Western Glory

Od czego by tu zacząć… A w sumie to już wiem. Tak jak radzili mi koledzy z serwisu aby nie pisać recenzji zbyt szybko, tylko zgłębić aromat danego produktu do maksimum możliwości . Do tej recenzji przygotowywałem się bardzo, bardzo długo ponieważ zmierzyć się z tym produktem do zrecenzowania go na piśmie oraz na wideo recenzji było nie małym wyzwaniem. Ktoś pewnie zapyta, dlaczego? O tym może za chwile.

Western Glory od Gawitha Hoggartha jest bardzo moim zdaniem skomplikowaną tabaką. W 10g złotawej tabakierce na górną uszczelkę ( cos w stylu Poschla jak np. Lowen Prise ) został zamknięty bardzo zróżnicowany aromat . Cena tego produktu waha się w granicach od 7 do 10 zł. Tak jak możemy zauważyć cena jak na 10g nie jest zbytnio wygórowana, jeśli ktoś żyje w przekonaniu co tańsze to gorsze w tym wypadku jest w wielkim błędzie . Wester Glory jest bardzo przemyślanym produktem skierowanym nie do przeciętnego odbiorcy. Uważam że jest to produkt tak trudny w odbiorze że cale piękno ta tabaka odsłoni naprawdę przed doświadczonym nosem.
Poruszę w tej recenzji również temat czym jest tabacznictwo dla mnie.

Jest to bardzo szykowna forma zażywania tytoniu, ucząca człowiek pokory oraz cierpliwości i wytrwałości w poznawaniu zapachów, chodzi mi o to żeby zrozumieć ze nie każdy aromat jesteśmy wstanie zdefiniować od razu, na niektóre rzeczy potrzeba czasu (nawet kwestia miesięcy ), długotrwałego obcowania z danym produktem i zaangażowania. Nagrodą za taką cierpliwość jest to że tabaka po pewnym czasie przełamuje się i pokazuje nam całą swoja kwintesencje. Taka jest właśnie moim zdaniem Western Glory. Nie ukrywam że na początku ta tabaka bardzo mi nie smakowała wydawała mi się hmmm, płytka? Dziwna? Nie smaczna? Na szczęście było to złudne wrażenie, ponieważ przyłożyłem się bardzo do tego produktu małymi szczyptami tabaka pokazała mi swój nie banalny i doskonale wyważony urok. Tak jak kolega Nitzo stwierdził że tabaka codziennie zmienia jak by swoje walory smakowe, jest bardzo nie stabilna jeśli chodzi o nie . W pierwszych dniach w moim przypadku wyczuwalny był tylko bardzo wysokiej jakości tytoń połączony z delikatnym kwiatowym zapachem. Po paru tygodniach zacząłem wyczuwać coś dziwnego , coś pięknego co wprawiło mnie w osłupienie i kazało mi cały czas zażywać tę tabakę.

Rozum mówił mi aby przystopować z tym produktem za to serce i nozdrza wciąż domagał się tego nietuzinkowego aromatu. W końcu udało mi się zdefiniować nowo odsłoniętą nutę zapachową. Jest nią zapach drzewka sandałowego z delikatnym posmaczkiem kory drzewnej z czymś w rodzaju … Wiecie jak pachną książki w bibliotekach taką starością? Taki właśnie jest wyczuwalny również aromat w tej tabace. Wracająca na chwilkę do tabakierki jest ona moim zdaniem nieodpowiedna co do konsystencji ponieważ nasz jasno brązowy proszek jest bardzo suchy i drobno zmielony. Tabakierka posiada w tym wypadku za wielki otwór do dozowania tak pylistego produktu. Lepsze zastosowanie moim zdaniem miało by umieszczenie tego proszku w eleganckiej aluminiowej puszeczce jak przystało na Angola jak na przykład w wypadku WoSów, McChrystalsów czy Toque.

Podsumowując Western Glory jest wyjątkowym produktem który na pewno zachwyci swym pięknem i różnorodnością nie jednego tabacznika. Tak wiec wasze zdrowie z wyjątkowym produktem jaki zaoferował nam Gawith Hoggarth .
Taka ciekawostka, podobno była to ulubiona tabaka Winstona Churchilla.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Skomplikowany aromat
- Harmonia zapachów
- Wymagająca
- Cena
- Jakoś
Minusy Tabaki
- Tabakierka nie odpowiednia do konsystencji
- Dla niektórych może być zbyt trudna w odbiorze
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Listopad 20, 2013)
Ocena ogólna 
 
4.4
Ocena smaku 
 
4.5
Ocena opakowania 
 
4.0

Western Glory

Western Glory jest tabaką wyjątkową. Tego przekonania nabrałem jeszcze zanim trafiła do mojego nosa. Gdy czytałem pełne zachwytu recenzje przeczuwałem, że musi w niej być coś osobliwego, skoro urzekła tylu zacnych tabaczników. Wiedziałem, że będzie to jedna z pierwszych tabak Gawitha Hoggartha, którą spróbuję. Teraz kończę Western Glory jako pierwszą spośród dziesięciu wyrobów tego producenta, które posiadam w swojej kolekcji i stoję przed problemem jej opisania. Jest to bowiem produkt złożony a przez to trudny do poznania.
Drobnoziarnista (nie przypadkowo używam tego słowa) tabaka ma barwę ciemnego brązu. Jest sucha i sypka, ale nie puszysta ani pylista. W swojej formie nie przypomina żadnej znanej mi tabaki. Rozcierana w palcach przypomina bardzo drobny piasek morski.
Tabakierka a'la Gletscher Prise nie pasuje do sypkiej tabaki, której przy nieostrożnym dozowaniu wysypuje się zbyt dużo. Skoro łatwiejszą część recenzji mam już za sobą, przejdę do trudniejszej.
Długo zastanawiałem się czym pachnie Western Glory, a z czasem odpowiedź stawał się coraz bardziej złożona, zamiast stawać się prostszą. Do już odkrytych zapachów dochodziły nowe, inne raz uchwycone uciekały aby powrócić później. Ostateczny obraz jest więc wypadkową wrażeń zmysłowych na przestrzeni dłuższego czasu.
Aromat jest zupełnie inny niż zapach po zażyciu. Wąchając otwartą tabakierkę wyczuwam kwiaty z wyraźnym geranium i fiołkiem. W nosie zapach kwiatów rozwija się, odkrywając cały ich bukiet: fiołka, geranium, wrzos, lawendę może też jakieś nieznane mi angielskie gatunki. Jednak to tytoń dominuje w tej kompozycji, kwiaty tylko dyskretnie mu towarzyszą. Tytoń pikantny - szczypie i kręci w nosie, nie raz zdarzyło mi się kichnąć po zażyciu Western Glory. Tytoń ów jest wytrawny, szorstki, przypomina trochę Kendal Brown tego samego producenta, ale nie do końca. Wiele można by o nim napisać, ale i tak nie przybliżyło by to wrażenia jakiego można doświadczyć zażywając Western Glory. Tej tabaki trzeba spróbować. Ja spróbowałem i odkryłem produkt niepodobny do czegokolwiek co miałem w swoim nosie. Oryginalny, złożony i dopracowany w najdrobniejszym szczególe. Mimo to Western Glory mi nie smakuje. Choć mnie zaintrygowała to nie powaliła na kolana, a do kolejnej szczypty bardziej zachęcała mnie ciekawość niż upodobanie.
Z całym obiektywizmem na jaki mnie stać muszę przyznać, że jest to dobra tabaka.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ starannie skomponowany aromat kwiatów i tytoniu
+ niepowtarzalność
+ do długiego odkrywania
Minusy Tabaki
- tabakierka nieodpowiednia dla sypkiej tabaki
- mi nie smakuje
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
12 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3