redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Szczegóły recenzji

 
Pariser No. 2
Bernard Tabak
by Konserwatysta     Styczeń 27, 2010    
(Updated: Luty 17, 2014)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Tabaczane Porsche

Chciałbym z góry przeprosić za barokową formę tej recenzji, ale nie da się inaczej, bowiem Pariser No. 2 to tabaka szczególna, wyjątkowa- w pełni zasługuje na docenienie i szczery tekst. Łatwo jest opisać tabakę o aromacie pomarańczy- każdy wie jak smakuje pomarańcza, można określić czy twórcy odtworzyli ten zapach w mniejszym czy większym stopniu, w przypadku recenzji tego produktu nie jest już tak łatwo.

W chwili gdy piszę niniejszą recenzję Pariser No. 2 to już unikat, ponad dwa lata temu zaprzestano produkcji tej tabaki. Była to również ostatnia tabaka z grupy „tabak tradycyjnych” (Civette, Alt-Ofenbacher, Kownoer), zaliczanych przez producenta do kategorii „andere sorten” pakowana w szklaną buteleczkę (pozostałe są produkowane do dzisiaj i pakowane są w plastikowe tabakiery znane z wyrobów SG czy innych Bernardów). Receptura pochodzi z 1850 roku (!).

Pariser No 2 nie kojarzy mi się ani z Napoleonem ani z Rewolucją Francuską, kojarzy mi się z teutońską prostotą, łatwością w dochodzeniu do rozwiązań nieskomplikowanych i przede wszystkim użytecznych. Tabaka jest użyteczna gdy smakuje, gdy każda kolejna szczypta przynosi nam zadowolenie, radość, promyk słońca. Pariser to bardzo zacna tabaka, lecz nie przynosi promyków słońca, przynosi melancholię, zadumę. Nie wiem co upchali bracia Bernard do tej buteleczki, ale autentycznie tak jest! Być może jest to jedna z najlepszych tabak jakich przyszło mi do tej pory próbować. Opisywanie aromatu wydaje mi się w tym przypadku bezcelowe, wszak w tak prostym, przaśnym produkcie każdy zobaczy coś innego, jeden wejrzy sercem a inny rozumem, jeden popatrzy przez szkiełko, inny będzie czytał co w bezsenne noce ludzki rozum wytworzył i jak opisywał ten szaro-bury proszek. Aby potwierdzić jak bardzo omawiana tabak jest niejednoznaczna przytoczę pewien przykład, otóż spierałem się z jednym z członków naszej tabacznej społeczności, o to jaka ta tabaka właściwie jest, czy jest wytrawna czy słodka, ja twierdzę, że jest wytrawna, natomiast zgodziliśmy się, że po pewnym czasie można wyczuć słone nuty w aromacie. Nie mogę jednak zaprzeczyć, iż niekiedy faktycznie można poczuć słodką nutę, która kojarzy mi się z ciemnym piwem. Jedna z współczesnych reklam telewizyjnych zwraca uwagę na niemiecką precyzję, jest ona widoczna także w tejże tabace, nie ma tu ni jednej zbędnej nuty, ni jednego zbyt mocnego zapachu. Mała fabryczka braci Bernard z każdego przepisu zrobiłaby tabakę doskonałą, z każdej receptury wykułaby nową jakość. W innej reklamie narrator zadaje pytanie „po ilu kostkach się uśmiechniesz?”, naturalną jest parafraza „po ilu szczyptach się uśmiechniesz?”, w końcu nadchodzi taki moment, że kolejna szczypta burzy całą równowagę w bukiecie aromatycznym, że zapach staje się zbyt intensywny, zbyt mocny, nie należy więc przesadzać z delektowaniem się tą tabaką. Taki właśnie jest Pariser, tabaka szorstka, charakterna, uniwersalna. Na miarę każdych czasów i każdych potrzeb, pragnień- nie ma lepszego dowodu na moje twierdzenie niż fakt, że po tylu latach wciąż była produkowana i wciąż znajdowała nabywców. Owym konsumentom nie przeszkadzał jej nieco dziwny zapach, nie przeszkadzała im prostota Parisera, jego sianowatość czy słony smak. Niestety, firma Bernard nie produkuje już tego cudeńka, trzymam być może jedną z ostatnich buteleczek tego jakże cennego proszku, śpieszę się z opisywaniem aromatu by nie zmarnować ani ziarenka. Gdyby ktoś poczęstował mnie tą tabaką na ulicy i powiedział, że właśnie ją przygotował w swoim domu- uwierzyłbym, ta tabaka jest tak mało skomplikowana, tak monoaromatyczna, ale jednocześnie enigmatyczna, zagadkowa, tajemnicza, że uwierzyłbym w taką wersję zdarzeń i poprosił owego przechodnia o więcej. Nie chcę nawet zgadywać w jaki sposób jest dokładnie produkowana, ilu różnych składników używało się do jej wyrobu, zniszczyłoby to całą magię, tę otoczkę tajemniczości wokół tej tabaki.. Nie tracę wszak nadziei, że jeszcze kiedyś dane mi będzie zakupić choć garstkę tej tabaki, że fabryczka z Regensburga wznowi produkcję Parisera, wszak Bernard znany jest z przywracania tabak dawno zapomnianych, z realizowania XIX wiecznych przepisów. Napis na flaszeczce głosi „Pariser No. 2. meisterlich abgestimmtes. würziges Aroma. feinkörnig.”, zaiste jest to prawda, można w omawianej tabace znaleźć ostrzejsze, pikantniejsze nuty. Już samo zażycie dostarcza nam ciekawych wrażeń, bowiem Pariser szczypie przez chwilę, nim usadowi się w nosie, a i później przypomina o swojej obecności. Nie jest to tabaka łatwa, oj nie. Występują tu pewne akcenty słomiane, sianowate jak i takie, które kojarzą mi się z lakierowanym drewnem, po pewnym czasie przychodzi inny zapach, o którym mogę napisać na pewno tylko to, że jest słonawy, trudno opisać słowami ten prosty, aczkolwiek niebanalny aromat. Pariser poprzez swój nieco rustykalny styl kojarzyć się może z pozostałymi tabakami z bernardowskiej serii tradycyjnej czy z Hollondse Bolongaro. Oj uszczypliwa to tabaka i „kichliwa”! Warto też wspomnieć o akcencie dymnym, który w przedni sposób dopełnia całości bukietu aromatycznego. Nie jest to „dymność” znana z SG KB czy ciemnych Vikingów, to raczej nuta podobna do tej z Gekchaltera, raczej dymek z fajki niż dym z ogniska. Napisałem na początku swojej recenzji, że Pariser No. 2 to tabaka monoaromatyczna, dlaczego więc wymieniam tak wiele zapachów składających się na jej aromat? Otóż dlatego określiłem ją jako monoaromatyczną (choć z pewnością nie płaską!), że rozróżnienie poszczególnych nut zapachowych jest bardzo trudne, poszczególne aromaty w zasadzie stanowią całość, za każdym razem po zażyciu czuję to samo, niniejsza tabaka cechuje się więc aromatem dość prostym, co jednocześnie nie implikuje braku występowania tutaj kilku nut zapachowych składających się na bukiet.

Podobnie jak aromat tak i forma proszku nie należy do typowych. Napisałem już, że dość często kicham po zażyciu tej tabaki, jest to spowodowane nietypową konsystencją tabaki, jest ona mianowicie dość sucha (przy czym jest nieco tłusta) i drobno zmielona. Na uwagę zasługuje kolor, można by go określić jako brunatny, z pewną nutą szarości, w pełnym świetle słońca proszek zdaje się być hebanowy. Z rzadka występują tu ziarenka różniące się wielkością i kolorem od tych tworzących większość. Gdy wącham tabakę przybliżając nos do otworu w buteleczce czuję zapach fermentowanego tytoniu, to rzecz gustu czy komuś się taki zapach spodoba, wiem że wiele osób odrzuci.

Pariser No. 2 był pakowany do małych szklanych buteleczek, mieszczących 14 gram tabaki. Kiedyś wszystkie tabaki z grupy „andere sorten” były pakowane w takie opakowanie, jednak obecnie można je nabyć w tabakierze z „przesuwajką”. Flaszeczkę zdobi ładna ale zarazem prosta etykieta, utrzymana jest w odcieniach błękitu, na uwagę zasługuje napis „Pariser No.2” oraz herby, ostrzeżenie niemieckiego ministra nie rzuca się w oczy. Tabakiera ta jest funkcjonalna i bardzo ładna, przydatna okazuje się łyżeczka, ale i bez niej można sobie poradzić.

Podsumowując ten wywód (być może nazbyt długi) Pariser No. 2 był świetną tradycyjną tabaką, o dość prostym na pozór aromacie, w którym można było odnaleźć coś ciekawego. Z pewnością był dobrym uzupełnieniem pozostałych produktów z kategorii „andere sorten” i wielka szkoda, że dziś już nie można nabyć tej tabaki, ale jak pisałem powyżej nie tracę nadziei. Tym, którzy będą mieli jeszcze okazję nabyć tego białego kruka jak najbardziej polecam.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ Prosty, ale ciekawy aromat.
+ Nietuzinkowa forma proszku.
+ Buteleczka.
+ Z proszku aż bije "tradycyjność".
Minusy Tabaki
-Dziś już nie jest produkowana.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 

Komentarze

5 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
 
Sortowanie 
 
To write a comment please register or
Alaundo Napisane przez Alaundo
Luty 17, 2014
Bardzo dobra, wyczerpująca (nie czytelnika, tylko temat) recenzja. Moje wrażenia związane z tą tabaką są identyczne.
W odpowiedzi na wcześniejszy komentarz

Nitzo Napisane przez Nitzo
Luty 17, 2014
Dziękuję. Zwlekałem ponad rok z opisaniem Parisera, stąd też może taka szczegółowość.
ziomoziomal Napisane przez ziomoziomal
Luty 17, 2014
Ostatnia akutalizacja:
Luty 17, 2014
Bardzo dobra recenzja. Jednak chyba po raz pierwszy uda mi utrzeć Ci nosa, mam kilka merytorycznych uwag które trzeba poruszyć:
-co rozumiesz pod pojęciem tautoński spokój? Dla mnie osobiście hasło tautońskie kojarzy się jednoznacznie z lwami tautońskimi, symbolami odwagi i męstwa.
-Bodajże piąta linijka trzeciego akapitu "Opisywanie aromatu wydaje mi się w tym przypadku bezcelowe", a dalej w środku recenzji: "śpieszę się z opisywaniem aromatu by nie zmarnować ani ziarenka.".
-zastanawiam się czy użycie słowa "implikuje" jest w odpowiednim kontekście. To jednak tylko moje domysły. (Ostatnie zdanie trzeciego akapitu).
-Czwarty akapit, "Napisałem już, że dość często kicham po zażyciu tej tabaki", określenie czynności kichania pojawia się pierwszy raz właśnie w czwartym akapicie.

Nie bierz tych uwag do siebie, po prostu zauważyłem zwrot "tautoński" i poszedłem za ciosem wnikliwie czytając Twoją recenzję. Co do kwestii aromatu którą przedstawiłeś absolutnie nie mam zastrzeżeń.
W odpowiedzi na wcześniejszy komentarz

Nitzo Napisane przez Nitzo
Luty 17, 2014
-"teutoński" użyłem jako "stereotypowo niemiecki"
-No właśnie wydawało mi się bezcelowe, ale że zdecydowałem się go jednak opisać, to chciałem to zrobić przy jak najmniejszym nakładzie środków :)
-myślę, że jest użyte poprawnie wyrażenie z implikacją, przecież z faktu występowania prostego aromatu nie można wywodzić że nie składa się na niego kilka nut zapachowych, chociaż pozornie mogłoby się tak wydawać
-wcześniej napisałem, że jest kichliwa, ale faktycznie zwrot średnio udany. Tu mnie przyłapałeś :).
W odpowiedzi na wcześniejszy komentarz

ziomoziomal Napisane przez ziomoziomal
Luty 17, 2014
W takim razie zasłużony plus ląduje na koncie.
5 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5